Największe utrudnienia zaczynają się jeszcze przed wjazdem do Szczyrku. Droga od strony Buczkowic regularnie się blokuje a samochody ustawiają się w długich zatorach już na kilka kilometrów przed centrum. W godzinach szczytu przejazd kilku kilometrów potrafi zająć kilkadziesiąt minut a w weekendy i ferie sytuacja całkowicie wymyka się spod kontroli.
W efekcie skibus zamiast być realną alternatywą stoi dokładnie w tym samym korku co auta. Traci swoją największą przewagę czyli płynność i szybkość przejazdu. Dla wielu turystów przestaje mieć sens skoro czas przejazdu jest identyczny jak samochodem.
To pokazuje jasno że problem nie leży w braku pomysłów tylko w braku skutecznych działań systemowych. Miasto od lat nie nadąża za tempem rozwoju turystyki i rosnącą liczbą odwiedzających. Infrastruktura drogowa praktycznie się nie zmienia a ruch z sezonu na sezon jest coraz większy.
Brakuje konkretnych decyzji które realnie zmieniłyby sytuację. Nie ma parkingów buforowych na wjeździe do miasta które mogłyby przejąć ruch i odciążyć centrum. Nie ma ograniczeń wjazdu w najbardziej obciążonych momentach. Transport zbiorowy nie ma żadnego uprzywilejowania więc stoi w tych samych warunkach co każdy inny pojazd.
Do tego dochodzi chaos organizacyjny w samym mieście. Kierowcy krążą w poszukiwaniu miejsc parkingowych co dodatkowo zwiększa ruch i pogłębia problem. W wielu momentach ruch nie jest rozładowywany tylko kumuluje się w newralgicznych punktach takich jak ronda czy dojazdy do wyciągów.
Dziś skibus jest dodatkiem a nie rozwiązaniem. Bez zmian systemowych nawet najlepsze inicjatywy nie będą działać tak jak powinny.
Dopóki nie pojawią się konkretne inwestycje i realne decyzje ze strony władz Szczyrk w każdym sezonie będzie wyglądał tak samo czyli zakorkowany od wjazdu aż po same stoki a problem będzie tylko narastał.